Umarł król, niech żyje…? 

Autor

Michał ADMINISTRATOR SYSTEMÓW
Czytaj więcej

15 czerwca, spoglądając na archiwalne wydarzenia, to dosyć ciekawy dzień w historii świata. W tym roku data ta miała szczególne znaczenie dla świata IT, bowiem zakończone zostało wspieranie Internet Explorera.  

Któż z nas nie zrobił żartu, ukrywając ikonkę przeglądarki na pulpicie tylko po to, by potem usłyszeć „popsuło się – nie mam Internetu, dzwoń do dostawcy!”.  
Ilu z was nazwało kogoś Internet Explorerem tylko dlatego, że robił coś powoli?  

Jednak jedno nie podlega dyskusji – chcemy czy nie, Internet Explorer był królem. Władcą przeglądarek, do którego zawsze wracaliśmy w potrzebie.  

Chrome nie pozwoli wyświetlić strony zakwalifikowanej na niebezpieczną? Spokojnie, IE otworzy nawet te drzwi.  
Firefox nie obsługuje narzędzia, które działało we wcześniejszej wersji danego programu? IE mówi „potrzymaj mi piwo”.  

Każdy z nas uruchomił chociaż raz IE tylko po to, by pobrać inną przeglądarkę.  

Stety niestety twórca Internet Explorera – Microsoft – postanowił zakończyć wsparcie dla tej przeglądarki, stawiając na rozwijaną od 2015 roku wersję Edge. Uruchamiając IE, jesteśmy przekierowywani na Microsoft Edge, gdzie (na szczęście) pojawia się informacja o ważnej funkcjonalności. Jakiej? W razie potrzeby wciąż możemy uruchomić problematyczne strony dzięki funkcji pozwalającej na załadowanie strony w trybie IE. Wielu użytkownikom spadł kamień z serca. Wiele usług wciąż działa na bazie silnika MSHTML, pomimo tego, że już od dawna Microsoft informował o wycofywaniu IE (stąd też wprowadzenie takiego trybu do MS Edge). 

Internet Explorer oparty na kodzie źródłowym Mosaic, najpopularniejszej przeglądarce graficznej, wyszedł na rynek w 1995 roku jako jeden ze składników pakietu Microsoft Plus! Po kilku miesiącach został opublikowany jako jedno z podstawowych oprogramowań systemu Windows 95. Początki nie były proste, gdyż na rynku najpopularniejszą przeglądarką była wydana wcześniej NetScape Navigator. 

Kolejne lata to wprowadzenie dodatkowych funkcjonalności, które pozwoliły Internet Explorerowi powoli gonić lidera. Kluczowy okazał się rok 1998. Wprowadzenie Windowsa 98 z IE jako główną przeglądarką był krytycznym ciosem dla Netscape’a. Ani przepisanie przeglądarki Netscape, ani pozew wytyczony Microsoftowi przez Departament Sprawiedliwości USA za praktykę monopolu (główny zarzut to implementowanie do systemu domyślnej przeglądarki) nie spowodowały odsunięcia się użytkowników od naszego bohatera. Co więcej, przeglądarka Microsoftu nie tylko zbliżyła się do swojej konkurencji, ale i znacząco ją wyprzedziła. Na koniec roku udział w rynku wynosił 68% do 33% dla IE.  

Przez kolejnych 14 lat Internet Explorer był niezaprzeczalnym liderem. Pojawianie się kolejnych przeglądarek niewiele zmieniało w hierarchii. W 2008 roku, gdy wprowadzono Google Chrome, nic nie wskazywało na nadchodzący wolnym krokiem upadek. Przyjmując korzystanie z przeglądarek nie tylko na komputerach, ale także na urządzeniach mobilnych, produkt Googla stawał się coraz większym graczem na rynku.  

Na początku 2012 roku wcześniejszy hegemon spadł w udziale poniżej 50%. Nikt jednak nie spodziewał się, że już pod koniec tego samego roku Google Chrome nie tylko przegoni Firefoxa, ale również zdetronizuje Internet Explorera! Wielu wieściło zagładę świata, gdyż kończył się wtedy kalendarz Majów, tymczasem prawdziwa apokalipsa spotkała przede wszystkim Internet Explorera. Na początku 2013 roku udział rynku przedstawiał się następująco: 
– Chrome 40% 
– IE 30% 
– Firefox 22% 
– Safari 5% 

Pojawienie się finalnej (11) wersji Internet Explorera nic nie zmieniło. Głównie dzięki smartfonom Chrome był najpopularniejszą przeglądarką, z której korzystano nie tylko na urządzeniach mobilnych, ale także na komputerach. Świat się zmieniał, a Chrome niczym kiedyś Microsoft przejął rynek przeglądarek dzięki wstawieniu swojego oprogramowania na urządzeniach z systemem Android.  

Microsoft wciąż walczy o jak największy udział w rynku. Wprowadzenie następcy (Microsoft Edge), zmiana na chromium jednak niewiele daje. Owszem, może dla niektórych być zaskoczeniem, że Edge jest popularniejszy od m.in. Firefoxa, jednak nie są to wciąż powalające wartości. Na koniec maja 2022 roku udział wyglądał następująco: 
– Google Chrome – 65% 
– Safari – 19% 
– Microsoft Edge – 4% 
– Mozilla Firefox – 3% 

Internet Explorer znajdował się na 9 pozycji z wynikiem 0,6% udziału.  

14 lat bycia liderem na rynku, dla większości z nas pierwsza i najlepsza (do czasu) przeglądarka. Może to sentyment, ale uważam, że naprawdę należy docenić i oddać pokłon odchodzącemu w zapomnienie Internet Explorerowi. 

This post is also available in: English (Angielski)